Moje filmy

Wpis

środa, 20 kwietnia 2016

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości

batman vs superman

Początek nowej sagi?

Najnowsza, rewolucyjna produkcja DC Films  postawiła zdecydowanie bardziej na efekty specjalne niż na specjalne emocje. W sumie znalazło się tam wszystko, czego potrzeba: wielkie konflikty, powroty, nadzieje, niszczenie większości dzielnicy (jak na epicki film przystało) i niczym z Szybkich i Wściekłych- rodzina.
No i tytuł - podtrzymujący tradycję DC Comics leitmotiv - "sprawiedliwości nigdy zadość".

Co prawda każdy porówna film z trylogią Batmana  i każdy wyniesie z kina inne wrażenia, ale myślę, że stworzenie pojedynku Batmana z Supermanem, (co jest niezłym pomysłem) poszło jak najbardziej pomyślnie. I w zamian za pościgi za bandytami i ninja próbującymi przywrócić “równowagę” nad Gotham (czego mi niestety bardzo brakowało), dostaniemy między innymi wybuchowe (dosłownie) efekty specjalne oraz bombę atomową. Ale w końcu nie wszystko może się zmieścić w jednym filmie.

Główni bohaterowie naszego pojedynku  -czyli  Ben Affleck vs Henry Cavill - spisali się dobrze, choć z wszystkich aktorów trzeba przyznać najbardziej wybijał się niezwykle wkurzający Jesse Eisenberg (bo tak zdecydowanie miał grać). Niestety, nie zobaczymy już nigdy Christopha Bale jako Batmana. Dodatkiem i być może zapowiedzią kolejnej części był występ pięknej Gal Gadot (kolejne małe nawiązanie do "Szybkich i wściekłych"), która z tajemniczej postacibatm przewijającej się gdzieś na marginesie pod koniec wyrosła na dość spory charakterek, który miał znaczny wpływ na ostateczne rozwiązanie akcji.

Dialogi były bardzo dobre, być może mniej w nich było czarnego humoru niż w innych częściach Batmana, ale na pewno nie zawiodły. Muzyka nadaje heroicznego klimatu i można z całą pewnością powiedzieć, że Hans Zimmer doskonale, jak zawsze wykonał swoją robotę. Cała plejada gwiazd w rolach drugoplanowych dodaje tylko smaczku całej produkcji: Diane Lane, Laurence Fishburne, Amy Adams, Holly Hunter i przede wszystkim dostojny jak zawsze Jeremy Irons doskonale uzupełniają grę głównych bohaterów.

Ogólnie mówiąc do filmu nie ma się jak zbytnio przyczepić- spór może jedynie wywołać ogólne wykonanie- jedni są fanami dialogów i klimatu, a drudzy efektów specjalnych i ogólnej rozróby. Mi się osobiście podobał bardziej Mroczny Rycerz we wszystkich jego odsłonach,  ale jeśli mam odpowiedzieć na pytanie "Czy warto?", myślę, że zdecydowanie warto. Czekam na kolejną część pojedynku (pojedynków? - opcji jest wiele, chłopaki mogą się znowu pokłócić, mogą walczyć o dziewczynę, mogą włączyć się inni superbohaterowie i superbohaterki), a jeszcze bardziej na czwartą część, która będzie w 2017 roku, a wyreżyseruje ją... Ben Affleck.

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
film-olog
Czas publikacji:
środa, 20 kwietnia 2016 11:42

Polecane wpisy

Trackback