Moje filmy

Wpis

niedziela, 24 lipca 2016

Iluzja 2

 

 Druga część kultowego filmu, którego bohaterów niektórzy uwielbiali,  a inni wręcz przeciwnie, była zdecydowanie lepsza niż pierwsza. Oprócz bardziej wartkiej akcji i większej ilości tytułowych „iluzji” widz, zupełnie tak samo jak w przypadku pierwszej części filmu, mógł sam ocenić którym postaciom „kibicuje”. Większość będzie zapewne lubiła głównych bohaterów, ale jedni wolą mega seksowną nową bohaterkę Lulę (Lizzy Caplan), a inni być może nowego żądnego zemsty, ale niepozbawionego wdzięku antybohatera Waltera.

Trudno będzie znaleźć osobę, której w pełni będzie się podobała zarówno pierwsza, jak i druga część. Fani rywalizacji (w tym przypadku) iluzjonistów, oraz kryminału, będą bardziej usatysfakcjonowani pierwszą częścią. Natomiast zwolennicy dosyć znanego układu „zła organizacja kontra grupa śmiałków” będą bardziej zadowoleni po obejrzeniu sequelu. Pierwszą część  zaliczyłbym bardziej do gatunku „kryminał”, a drugą do gatunku Image result for iluzja 2„przygodowy”. Dla obu części charakterystyczne jest duże poczucie humoru bohaterów, co w drugiej części jest aż zaskakująco widoczne – chwilami kino huczało śmiechem
 jak podczas typowej komedii.

Jednak trzeba przyznać, że zdecydowanie bogatsza w akcję była druga część. Fabuła również była po prostu ciekawsza. Bo w pierwszej części, choć pokazy magików również robiły wrażenie, nie było nic nadzwyczajnego. Liczba tytułowych iluzji nie pękała w szwach, a  tak jak w wielu filmach akcji najbardziej spektakularnymi kilkoma minutami była bójka.

Obie strony wspierali dodatkowi bohaterowie oraz bohaterki. Czarną stronę wzmocnił Daniel Radcliffe, a głównych bohaterów Lula oraz para sympatycznych, przypadkowo spotkanych … Makauńczyków?

Podsumowując – bez względu na to, czy się bardziej podobała fabuła pierwszej czy drugiej części, co jest jak zwykle kwestią indywidualnych upodobań, pod względem filmowym lepsza była druga część.  Więcej akcji oraz iluzji, dobra gra aktorska (Morgan Freeman vs Michael Caine – oklaski, Woody Harrelson w podwójnej roli przechodzi sam siebie, Jesse Eisenberg jest jak zwykle wkurzającym ego maniakiem, ) i bardziej żywa fabuła, to gwarantuje sukces drugiej części iluzji.

Wszystko jednak nieoczekiwane kończy się na… przyjaźni. Film był według podstawowych reguł filmowych zdecydowanie lepszy od poprzedniej części, natomiast o większości zadecyduje po raz kolejny gust widza, który czasami bywa łaskawy, a czasami bardzo wymagający. Czy będzie kolejna część? Tego nikt nie wie, ale po tym epizodzie śmiało mogę powiedzieć, że nie miałbym nic przeciwko.

Małą ciekawostką jest to, że w jednym filmie grają opiekun Batmana (Michael Caine) oraz czarny charakter z mojej poprzedniej recenzji „Batman vs Superman” (znany nam cwaniak Jesse Esenberg).

Ciekawostka nr 2 – Michael Caine grał również w innym z opisanych na blogu filmie, jednym z moich ulubionych, na dodatek o dość podobnej tematyce  - w „Prestiżu”.

Image result for iluzja 2

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
film-olog
Czas publikacji:
niedziela, 24 lipca 2016 20:49

Polecane wpisy

Trackback